niedziela, 19 sierpnia 2012

Mazury...

Urlopu nie udało mi się dostać :(( ale przysięgam odbiję to sobie :)) za to dostałam aż 2dni wolne :)) wykorzystałam je do maximum :)) pojechaliśmy na mazury z myślą o grzybkach i kajakach. Grzybki nie wypaliły tzn. mało uzbieraliśmy, a kajaki?? Najpierw strach przecież ja pływać nie umiem, P. umie ale i tak to mi nie pomagało, strach nadal był... Najgorszy był początek.. jak wejść, żeby się nie przewrócić, potem czy dam rade (cel: cały dzień kajakami) no ale dałam... daliśmy bo razem z P. byłam w jednym, co było dla nas dużym ułatwieniem bo jak ja nie mogłam to sam P. wiosłował, a potem zmiana. Przepłynęliśmy 30km, zaliczyliśmy ognisko na którym piekliśmy salami w plasterkach i kabanosy :)) Potem ten okropny ból rąk, a wieczorem w domu płacz spowodowany tym bólem ale jakbym miała szanse to powtórzyć zgodziłabym się bez zastanowienia :)) Było zajebiście :)) Polecam.. nawet osobom, które nie mają kondycji :)) A teraz zdjęcia :) hehe jeszcze miałam czas na robienie zdjęć niestety zdjęć na których jesteśmy my mało jest ale kilka jest...

Pierwszego dnia pojechaliśmy na grzybki, a potem do Szczytna na molo są tam cudowne widoki:

















A drugiego dnia po śniadaniu wyruszyliśmy :) kiedy jechaliśmy z Panem który nas zawoził "na start", a z tyłu widziałam kajakami bardzo się denerwowałam, zastanawiałam się jak to będzie hehe czarny scenariusz: wywrotka... kiedy dojechaliśmy Pan nam dał kapoki i ruszyliśmy początek był trudny, załapać technikę sterowania owymi kajakami, a potem już jakoś szło..













Łazienki...

Wybraliśmy się do Łazienek (bo gdzie indziej wybrać się możemy mając tak mało czasu). Oczywiście nie obyło się bez zdjęć :))














Szybki wyjazd P. do Zakopanego...

Mój P. pojechał do zakopanego żeby coś załatwić ja niestety byłam w pracy i nie mogłam z nim jechać :(( zrobił kilka zdjęć postanowiliśmy że za rok pojedziemy....